27.05.2012

DAWID



- Żeby żyć, trzeba mi dymu rac, tego dopingu, głosów z tysięcy gardeł na stadionie - mówi.

Dawid nie chodzi do szkoły. Ma indywidualny tryb nauczania. Wiedzę chłonie jak gąbka wodę.

Rok po roku, na 1 czerwca, przygotowuje wykłady dla dzieci. Na Politechnice Gdańskiej i AWF mówił już o pasji i kibicowaniu. Za każdym razem w sali było około stu słuchaczy w wieku 8-12 lat. Powiedział im, że piłka nożna to o wiele więcej niż sport.

Teraz na Dzień Dziecka przygotowuje wykład o symetrii. Wygłosi go znowu na Politechnice. Będzie między innymi o tym, że dobro i zło są w świecie symetryczne.

- Jesienią zeszłego roku miał infekcję - mówi Sylwia Zapisek. - Lekarz powiedział, żebym pożegnała się z Dawidem i oswoiła z myślą o najgorszym. Ale on otworzył oczy i powiedział: "Nie bój się mamo, to jeszcze nie teraz".

Według Dawida, liczy się tylko ta chwila, która jest. Chłopiec nie chce respiratora, lekarstwa też by najchętniej rzucił w kąt.

Dawid ma 14 lat, jest chory na zanik mięśni. Waży 10 kilogramów. I jest niesamowitym człowiekiem.

Więcej w tekście Romana Daszczyńskiego...

1 komentarz:

  1. hey,i don't understand your language but i can tell that your pictures speak for theisrselves. i find them very inspiring and emotional. keep up the great work.

    this is my blog:
    http://ninareichmannphotography.blogspot.de/


    have a nice day (:

    OdpowiedzUsuń